spacer
Dzisiaj

4 Września 2010
Sobota
Menu
Portal
XL 1000V
FORUM
Relacje z podróży
Zloty
Poradnik
VIM
Linki
Ogłoszenia
Księga gości
Inne motocykle
Dodatki
Brzmienie
Film
Tapety
Wygaszacz
Szybkie linki
Honda Poland
Varadero Int.
Fotoradary PL
Translator
Pomagamy
pomoc.jpg
Współpraca
camon.gif
motorland.jpg


 
Strona główna arrow Relacje z podróży arrow 2009 arrow Turcja Smutek & Kolim Ustaw stronę jako startowąDodaj stronę do ulubionychWyslij 
 
Turcja Smutek & Kolim Drukuj E-mail
Ciężko opisać cale te dwa tygodnie... ale spróbujemy....

Wszystko zaczęło się od pomysłu wyjazdu na VIM.

1_small.jpgPo kilku spotkaniach i zagorzałej dyskusji na forum stwierdziliśmy że nie warto jechać ponad 2000 km i siedzieć w hotelu, wiec postanowiliśmy wykorzystać ten czas na zobaczenie tego bogatego w zabytki i uznawanego za kolebkę kulturowa państwa zwanego Turcją.

Jak to zawsze bywa chętnych jest wielu ale ostatecznie wystartowaliśmy we dwoje (Smutny, Kolim) na naszych wiaderkach.


Plan 2 tyg, około 6000 km.
Ruszyliśmy w piątek po południu i w mega deszczu dojechaliśmy do Dębicy . 2_small.jpgLało tak że woda w butach Smutnego przelewała się od pięty do palców w trakcie zmiany biegów .
Rano po wysuszeniu butów suszarką do włosów i założeniu membrany na nogi ( reklamówki foliowe)ruszyliśmy w stronę granicy gdzie pożegnaliśmy deszcz na następne dwa tygodnie.
 

Pierwszy nocleg zaplanowaliśmy w Rumuni do której dojechaliśmy w miarę szybko mijając po drodze Słowację i węgierski Tokaj . Nocleg znaleźliśmy w ośrodku z wodami termalnymi z ok. 10 euraków .Wieczorem towarzystwa dotrzymywały nam szczury zdziwione że ktoś rozbił namiot na ich drodze od ogrodzenia do studzienek 3_small.jpgkanalizacyjnych.
 
Następny dzien upłynął na fantastycznej jeździe po rumuńskich serpentynach z idealnym asfaltem i mercedesami przeciskającymi się pomiędzy krowami na drodze .Klimaty niepowtarzalne, widać wpływ uni europejskiej (krowy idą środkiem drogi ale poganiacz ma kamizelkę odblaskową Wink ) na pewno kiedyś tam wrócimy.
 
W Rumuni znalezlismy takie cos:) do tej pory nie wiemy co to, stalo miedzy normalnymi Rumunskimi chatkami.
 

4_small.jpgDzień trzeci ciąg dalszy Rumuni, Bułgaria. Niesamowite widoki poprzecinane pomnikami o radzieckiej tematyce. Wieczorem dotarliśmy do granicy Tureckiej która przywitała nas kilkukrotną drobiazgową kontrola dokumentów, wizą za 20$ i nawoływaniem do modlitwy (tak mi się wydaje Wink ) z pobliskiego meczetu.
 



Dzien czwarty przeznaczony był na Istambuł ,więc wstaliśmy wcześnie rano i ruszyliśmy na podbój.
5_small.jpg- najpierw znalezienie noclegu (to był nasz najdroższy nocleg na tym wyjeździe 70 euro za dwie os.)
- moja pierwsza gleba. Klasyk. Zawracanie pod górkę (zabrakło pól długości nogi:) )
-pierwszy kebab (500 gram mięsa) nie daliśmy mu rady ☺
- zwiedzanie miasta które powoli staje się europejską metropolią (Kolim stwierdził że nigdy nie będzie już narzekał na korki w Warszawie)
- kilka fotek z miejscową policją poruszającą się na wiaderkach ( po dwóch na jednym Very Happy )
Turcja Nas pierwszy raz(ale nie ostatni) zaskoczyła Very 6_small.jpgHappy Zanaleźliśmy sklep z metkami do ciuchów.

Piątego dnia sforsowaliśmy most przez Bosfor nie płacąc ( błędna interpretacja znaków Wink )przelecieliśmy płatną autostradą koło Ankary i znaleźliśmy się nad słonym jeziorem Tuz gdzie w malowniczych okolicznościach przyrody gór spędziliśmy noc jedząc wieczorem pomidorówkę i na bogato tajska krewetkową (VIFON)
 


Kolejnego dnia przywitała nas cudowna Kapadocja którą po rozbiciu obozu na Kampie "PANORAMA" u Achmeda "Good price myster"

P7_small.jpgrzemierzaliśmy wzdłuż i wszerz po szutrach podziwiając niesamowite krajobrazy księżycowe i pstrykając setki zdjęć .Jadąc do Turcji mógłbym jechać tylko tam . Nie da się tego opisać ,jest to raj dla motocyklistów. Oczywiście nie obyło się bez małych awarii .Kolimowi padła elektryka , okazało się że kabelek przy stacyjce się ukruszył .Udało się to szybko naprawić . Moje wiadro w 10_small.jpgmomęcie gdy Kolim walczył z buntującym motoupadło po raz drugi przy podjeździe pod wysoki krawężnik ale perspektywa że leje się wacha za 7 zł sprawiła że dźwignołem je jak Romecika

 
 8_small.jpg

Siódmego dnia z bólem serca opuściliśmy piękną Kapadocję i przesympatyczny Kamp u Achmeda i ruszyliśmy w stronę morza śródziemnego przejeżdżając w między czasie przez góry Taurus czuliśmy jak temperatura wzrasta ni czym w piekarniku. W srodku gor znalezlismy przecudowne blekitne jezioro... grzechem bylo by sie nie zatrzymac... Wieczorem dotarliśmy do Tarsus. Przywitaliśmy się z morzem kąpielą i noc s11_small.jpgpędziliśmy na plażowym leżaczku

 
 
Kolejne dni minęły nam na zaliczaniu po kolei wszystkich ruin , antycznych teatrów i innych niezliczony pozostałości po starożytności .w temperaturze ok. 35st mijaliśmy Alanyę Antalię Perge, Olympos Myrę Xanthos chłodząc się co jakiś czas w morzu .Niestety nie sposób zobaczyć wszystkiego .9_small.jpg

 

Po kilku dniach dotarliśmy do Pamukallei okazało się że jak tak sobie jechaliśmy to gdzieś w między czasie nadrobiliśmy jeden dzień. W pamukalle dzien dziecka bo udało się p13_small.jpgrzespać w hotelu (oczywiście w cenie Kampa) niestety był to dzień kiedy odchorowywałem nieświeżego barana .Czysta wódka załatwiła sprawę Laughing Laughing

 
 

Następne dni to Efez , Izmir, Akropolis , Troja aż wkońcu dotarliśmy do Canakkale gdzie promem przedostaliśmy się przez cieśninę Dardanelską do Kilitbahir żegnając się tym samym z Azją i kierując się w stronę domu.
12_small.jpg

Powrót zaplanowaliśmy przez Bułgarie , Serbię ( polecamy i na pewno wrócimy ), Węgry i Słowację
Nocując w sympatycznym pensjonacie SARAY w Serbji ( 7 euro za dwie osoby) i Szparce Romantice na Wegrzech stwierdziliśmy że powinno udac się15_small.jpg dojechac na sobotnia imprezę w Legionowie z dzieciakami.

Jak pomyśleliśmy tak zrobiliśmy.
 


14_small.jpg










Podsumowując :
Przejechaliśmy ok. 7500 km, odwiedziliśmy sześć państw z których Rumunia i Serbia jest koniecznie do powtórzenia , byliśmy nad czterema morzami , pokonaliśmy dwie cieśnimy , wydaliśmy po niecałe 4000 na osobę , najtańsze paliwo było Rumuni ok. 3 zł najdroższe w Turcji ok. 7 zł ceny noclegów - trudno powiedzieć . Ile utargujesz tyle płacisz , pole namiotowe ok. 20 zł za os . Wstęp na teren ruin kosztuje sporo bo ok. 20-40 zł za os. Warto wcześniej sprawdzić czy po wejściu będzie widać więcej niż z ulicy . Parkingi dla motocykli na ogół są bezpłatne .

Czy warto jechać ?

PREZENTACJA (MOV)

GALERIA ZDJĘĆ

< Poprzedni
 
Pogoda

W poradniku
Foto
dp2.jpg
Nowe na Forum
witam (autor: GrzesiekS)
Wszelkie prawa zastrzeżone
Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. All rights reserved.
Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.
spacer